Kuchnia polska bez kiszonek była by niczym francuska bez bagietek i rogalików. Mimo, że polska ogórkami kiszonymi stoi, coraz rzadziej robimy je sami, chętnie kupując często wątpliwej jakości kiszonki poprawiane chemicznymi dodatkami. Tymczasem, kiszone ogórki bardzo łatwo zrobić możemy w domu.
Czego potrzebujemy?
Do kiszenia ogórków, zgodnie ze staropolską recepturą potrzebować będziemy: słoiki, chrzan, koper, czosnek i oczywiście same ogórki. Opcjonalnie, jeśli macie przydomowy ogródek lub działkę, przepis możecie wzbogacić o dodatek paru liści wiśni, porzeczki lub dębu, które choć nie wnoszą nic do smaku ogórków, mają istotne właściwości konserwujące.
Wybierając słoiki zwróćmy uwagę, czy nie są pęknięte, brudne i czy zakrętka jest nienaruszona. Ostatnim, często pomijanym składnikiem jest woda. Im lepszej będzie ona jakości, tym lepiej. Z tego powodu, odradzam stosowanie wody prosto z kranu. W ogórki najlepiej zaopatrywać się w miejscach, których asortyment dobrze znamy i wiemy, że jest dobrej jakości. Ja polecam wizytę na targu.
Na targu jak w komisie
Ogórek, niczym dobry używany samochód nie może mieć wad ukrytych, uszkodzeń. Sprzedawca, podobnie, jak handlarz w komisie będzie pewnie zachwalał swoje warzywa, ale ich ocena należy zawsze do nas. Dlatego, na targ, jak sugeruje siostra Anastazja, autorka wielu książek kucharskich, warto iść z nożem. Przy jego pomocy będziemy, mówiąc wprost, negocjować cenę. Nie, nie używamy go w sposób, o którym myślicie. Jest nam potrzebny tylko po to, by naciąć jeden ogórek i obejrzeć go od środka. Warzywo powinno być mięsiste, pełne, bez “poduszek powietrznych” między skórką a pestkami. Słowem, w dobrym ogórku przeważa sprężysty miąższ i pestki, a nie pusta przestrzeń. Jeśli więc w przekrojonym ogórku hula wiatr, domagajmy się zniżki, a najlepiej poszukajmy innego dostawcy.








