Malva to restauracja, która niedawno rozpoczęła swoją działalność. Mieści się przy ulicy Karmelickiej 12a w Krakowie. Ruchliwa starówka, samo centrum miasta. Jednak Malva to miejsce, w którym można schować się przed zgiełkiem i to zaledwie kilka kroków od huku codzienności.
Nieco schowana przed światem restauracja przy tętniącej energią Karmelickiej to doskonałe miejsce na lunch czy wieczorne spotkanie ze znajomymi. Ceglane wnętrze gwarantuje przytulność i ciepło. Podczas ciepłych miesięcy funkcjonuje tu również ogródek w klimatycznym podwórku kamienicy, gdzie nowoczesność łączy się z historią i idealnie dopasowuje się do otoczenia.

Fot. Monika Zonenberg
Malvę odwiedziłam w trakcie kulminacji miejskiego szczytu. Niezmiernie zadziwił mnie spokój panujący w podwórku, w którym mieści się lokal. Poczułam się, jakbym trafiła do zupełnie innego świata, po przejściu raptem kilku metrów od znanej wszystkim Karmelickiej. Przytulne wnętrze zaciekawiło mnie swoją konstrukcją. Salki są niewielkie, intymne i bardzo przytulne. Wygodne krzesła i klimatyczne oświetlenie to doskonały wstęp do udanego posiłku. Ogródek również zachęca do miłego spędzenia czasu – koce, parasole i ściany kamienic doskonale się ze sobą komponują.

Fot. Monika Zonenberg

Fot. Monika Zonenberg
Pierwszym daniem, którego spróbowałam był tatar z marynowanego łososia z domowymi piklami z autorskiej zalewy i konfiturą z marchewki. Tatar był wyśmienity i doskonale przyprawiony. Marchewka dodała słodyczy i dodatkowej konsystencji, a nad piklami mogłabym rozpływać się cały dzień, bo były naprawdę wyjątkowe. Jako dodatek do tatara podany został świeżo upieczony na miejscu chleb, który świeżością i lekkością pasował do głównego składnika. Tatar to świetny wybór na przystawkę przy lampce jednego z doskonałych win, które oferuje restauracja.

Fot. Monika Zonenberg
Następną pozycją z menu była kaczka sous vide na puree z dyni z pierożkami z soczewicą i grzybami z sosem z jagód i czerwonego wina. Świetnie przyrządzona kaczka w towarzystwie słodkiej dyni i sosu to niekwestionowany ideał. Pierożki dodały do dania kolejnych aromatów, które dobrze ze sobą grały. Czy może być coś lepszego niż tak satysfakcjonujące danie? Nie sądzę.

Fot. Monika Zonenberg
Deser był istną aromatyczną bombą. Lawendowe semifreddo ze świeżymi owocami, czekoladową gąbką, karmelkami z migdałami i mini bezami to pozycja, którą chciałabym kosztować codziennie. Spróbowałam w życiu wiele lawendowych deserów, jednak ten swoim smakiem pobił na głowę wszystkie. Idealnie słodki, barrrdzo nasycony i pełen różnych elementów, które stanowiły o idealnej całości. Bardzo polecam! Świetny smak i dobry humor gwarantowany.

Fot. Monika Zonenberg
Warto wspomnieć porze lunchowej, w godzinach 12-17, podczas której podawane są zestawy w bardzo dobrych cenach. Jestem niezmiernie ciekawa karty, która sezonowo będzie się zmieniać i powiększać. Miałam okazję poznać niezwykle miłego i zaangażowanego Szefa Kuchni, który opowiedział mi o swoim podejściu do jedzenia i gotowania oraz zapewnił, że dokłada wszelkich starań by wszystkie składniki były miejscowe i żeby nic się nie marnowało. Spotkanie było wyjątkowo inspirujące.

Fot. Monika Zonenberg
Malva zasługuję na wiele uwagi i masę pozytywnych słów. Autorska kuchnia, świetne składniki i skrupulatne podejście do komponowania potraw to tylko kilka powodów by odwiedzić restaurację. Obsługa kelnerska i klimat miejsca sprawi, że będziecie chcieli tu wracać, tak jak ja. Niezwykle polecam!








