Moonsfera – kulinarne serce zielonego Żoliborza

Restauracje

5
(1)
Moonsfera – kulinarne serce zielonego Żoliborza

Fot. Monika Zonenberg

Do restauracji Moonsfera wybraliśmy się by sprawdzić, czy imponujący widok na piękną panoramę Warszawy idzie w parze z daniami, które zadowolą nasz apetyt.

Restauracja Moonsfera mieści się na dachu Centrum Olimpijskiego przy ulicy Wybrzeże Gdyńskie 4 w Warszawie. Moonsfera proponuje autorskie menu właściciela -Jarosława Uścińskiego, który doskonale wie, jak zadowolić swoich gości. Restauracja posiada imponujących rozmiarów taras, z którego można obserwować panoramę stolicy. W ciepłych miesiącach, możemy również zająć miejsce przy tarasowych stolikach i korzystać z dobrodziejstw karty dań. Menu zmienia się sezonowo, by proponować gościom najświeższe składniki w wyjątkowych kulinarnych aranżacjach.

moonsfera

Fot. Monika Zonenberg

moonsfera

Fot. Monika Zonenberg

moonsfera

Fot. Monika Zonenberg

moonsfera

Fot. Monika Zonenberg

Nowoczesny wystrój Moonsfery jest oryginalny – stoliki, które stoją na środku sali otoczone są jasnymi zasłonami ukształtowanymi w okręgi. Dzięki temu przestrzeń, mimo swojego dużego rozmiaru, jest podzielona na części, które umożliwiają nawet najbardziej intymną atmosferę. Restauracja jest doskonała na każdego rodzaju spotkania. Szybki lunch, spotkanie z przyjaciółmi, randka – każdy znajdzie tu idealnie dostosowany do oczekiwań stolik.

moonsfera

Fot. Monika Zonenberg

moonsfera

Fot. Monika Zonenberg

moonsfera

Fot. Monika Zonenberg

Naszą wizytę w Restauracji Moonsfera rozpoczęliśmy od spróbowania przystawki, karmelizowanej figi  z mascarpone, czipsami z szynki parmeńskie, owocami i wasabi. Roszponka doskonale skomponowała się z karmelizowaną w balsamico figą, a kwaśne owoce nadały przystawce świeżego smaku.  Nie od dziś wiemy, że połączenie balsamico i owoców takich jak truskawka, maliny czy żurawina jest strzałem w dziesiątkę, co dokładnie i smakowicie zostało zaprezentowane. To lekkie danie, ale i posiadające wiele smaków i tekstur, które łączą się w idealny balans idealny na początek uczty.

moonsfera

Fot. Monika Zonenberg

moonsfera

Fot. Monika Zonenberg

Kolejnym daniem, którego mieliśmy okazję spróbować był chowder z wędzonej kukurydzy z pikantnym popcornem i kolendrą. Zupa była gęsta, sycąca i bardzo przyjemna w smaku. Lekko wędzony smak delikatnie się przebijał, ale nie dominował. Dowiedzieliśmy się, że kukurydza jest wędzona na miejscu, dzięki czemu ma bardzo naturalny aromat. Zupa przyjemnie rozgrzała nasze żołądki, które z ciekawością wyczekiwały kolejnych pozycji z menu.

moonsfera

Fot. Monika Zonenberg

moonsfera

Fot. Monika Zonenberg

moonsfera

Fot. Monika Zonenberg

Następnie zdecydowaliśmy się próbować policzków wieprzowych, które rzadko można spotkać w kartach stołecznych lokali. W Restauracji Moonsfera podawane są one z Bubble Squeak, grzybami enoki, brukselką z vinaigrette i sosem korzennym. Wszystkie składniki w piękny sposób ułożone są na dużych talerzach, które pozwoliły nam pomieszać wszystkie smaki i decydować o tym, co w każdym kęsie nałożyć na widelec. Policzki wieprzowe okazały się delikatne, rozpadające się i świetnie zagrały w duecie z Bubble Squeak. Sos korzenny to prawdziwa bomba aromatów zawarta w każdej małej kropelce. Jego dodatek łączy wszystkie elementy potrawy, tworząc z niej pozycję zdecydowanie wartą spróbowania.

moonsfera

Fot. Monika Zonenberg

moonsfera

Fot. Monika Zonenberg

Drugim daniem głównym był pieczony pietrosz na risotto borowikowym z pieczonym czystkiem bulwiastym i szparagami. Kremowe risotto okazało się świetną bazą do idealnie wypieczonej ryby, której chrupiąca skórka kontrastowała z delikatnym mięsem. Ryba w połączeniu z grzybami zdecydowanie nam zasmakowała, a kawałeczki darów lasu miło podkręcały strukturę risotto.

moonsfera

Fot. Monika Zonenberg

moonsfera

Fot. Monika Zonenberg

Na słodkie zakończenie wizyty w Restauracji Moonsfera, spróbowaliśmy sernika podwędzanego olchą ze śliwkami smażonymi w Jack’u Danielsie. Sernik przygotowywany jest na parze, przez co jest wyjątkowo kremowy i lekki. Nadal jest jednak pełen smaku, który podkreślony jest przez gęsty sos ze śliwek. Deser jest wędzony dymem olchowym w smokerze, po czym od razu podawany jest do stołu. Delikatny zapach i aromat, który odnajdziemy na talerzu jest wyjątkowy i zaskakujący.

moonsfera

Fot. Monika Zonenberg

Moonsfera to Restauracja, którą po prostu trzeba odwiedzić. Smakowity posiłek, który zjedliśmy w bardzo przyjaznej atmosferze i oryginalnym wnętrzu, na pewno zapadnie nam na długo w pamięć. Nie ukrywamy, że bardzo miło było pomiędzy kolejnymi kęsami rzucać okiem na to co dzieje się za oknem. Zaangażowanie i doświadczenie Jarosława Uścińskiego widać w każdej pozycji menu, której możemy spróbować. Dbałość o najlepsze składniki i wyczucie potrzeb gości to podstawa do prowadzenia świetnej restauracji. W sekrecie powiemy Wam, że kolejną wizytę w Moonsferze zaplanowaliśmy od razu po jej opuszczeniu.

Polecamy!

Monika Zonenberg

Monika Zonenberg

Kulturoznawca z wielką pasją do gotowania. Absolwentka Food Studies i Marketingu w Mediach Społecznościowych. Miłośniczka spontanicznych rozmów o jedzeniu, winie i fotografii.