Piwna przygoda z Ed Red

Restauracje

5
(1)
Piwna przygoda z Ed Red

Fot. CookMagazine

Czy piwo to tylko trunek towarzyszący kiełbasce z grilla czy chipsom? W warszawskiej restauracji Ed Red udowodniono, że chmielowy napój znakomicie komponuje się także z innymi, znacznie bardziej wyszukanymi potrawami.

Według jakich zasad łączyć piwo z potrawami? Czy w tym przypadku kierować się tymi samymi zasadami co przy wyborze wina? – odpowiedzi na te i inne pytania szukaliśmy w warszawskiej restauracji Ed Red, mieszczącej się w klimatycznym budynku Hali Mirowskiej. Szefem kuchni jest tam uznany Adam Chrząstowski, znany również z programów kulinarnych. Duet tworzy z nim Master Sommelier Adam Pawłowski.

Właściciele restauracji wpadli na pomysł organizowania tematycznych czwartkowych kolacji. Na jedną z nich zostaliśmy zaproszeni. Głównym bohaterem wieczoru było… piwo, a właściwie piwa z kraftowego Browaru Trzech Kumpli, wybrane przez Adama Pawłowskiego, do których Adam Chrząstowski skomponował autorskie dania.

Kolacja rozpoczęła się delikatnym PILSEM, który świetnie się sprawdził jako aperitif. Pierwszą przystawką była długo sezonowana wołowina. I tu ciekawostka – właściciele Ed Red postawili na jakość. Prosto z Włoch ściągnęli do naszego kraju specjalną szafę do sezonowania mięsa, sprowadzają z południa Polski bardzo rygorystycznie wyselekcjonowaną, najwyższej jakości wołowinę od „szczęśliwych krów” i sami sezonują mięso. Cały proces odbywa się bez użycia soli i innych przypraw i trwa zwykle 3-4 miesiące. Tego wieczoru goście mogli jednak spróbować specjalnej wołowiny, sezonowanej aż 11 miesięcy.  Trzeba przyznać, że było to niezapominanie przeżycie dla naszych kubków smakowych.

ed red

Fot. Materiały prasowe/CookMagazine

Po wołowinie zaserwowano nam piwo o autorskiej nazwie PAN IPANI. Do niego szef kuchni wybrał mus ze szczupaka z salsą miodowo-gruszkową, w kokosowym chrupiącym waflu. I tu kolejne ogromne zaskoczenie. Piwo okazało się niewiarygodne, pełne wyraźnych aromatów owoców cytrusowych i egzotycznych, świetnie komponowało się z całym daniem, a w szczególności, co stwierdziliśmy z pewnym zaskoczeniem, z rybą. Doskonały mus ze szczupaka, połączony z odświeżającą owocową salsą i pietruszkową oliwą z lekko dominującym smakiem kokosa, pozostawił mocne wrażenie… niedosytu. Takie danie chciałoby się jeść i jeść i obowiązkowo popijać je tym pysznym, owocowym piwem.

ed red

Fot. Materiały prasowe/CookMagazine

Kolejna runda to cięższe już piwo PICE OF CAKE, towarzyszące roladce z pulardy, marynowanej w herbacie jaśminowej i tą herbatą nadziewanej, podanej na mandarynkach z szalotką i słodkim, dyniowo-waniliowym cieście. Piwo świetnie podkreślało smak dania, jednak sama potrawa wydawała się odrobinę zbyta słodka. To jednak niewielka wada, ponieważ roladka z pulardy, z dodatkiem mandarynek i lekkiego sosu na bazie palonych kości, była bardzo smaczna.

ed red

Fot. Materiały prasowe/CookMagazine

Po pulardzie przyszedł czas na oczekiwaną przez nas z pewną obawą grasicę cielęcą. Obawy okazały się kompletnie nieuzasadnione. Otrzymaliśmy danie fusion, pełne smaków bliskiego wschodu, z pysznym sosem delikatnie aromatyzowanym różą i cynamonem oraz chrupiącą kruszonką z orzechów laskowych. Całość została podana na mamałydze czyli parzonej kaszce kukurydzianej. Sama grasica okazała się delikatna i bardzo neutralna w smaku. Do tego dania zaproponowano nam łagodne piwo AMERICAN BEAUTY.

ed red

Fot. Materiały prasowe/CookMagazine

Danie główne przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Podano nam schab z dzika, z dodatkiem słoniny z mangalicy, z czekoladowym sosem i racuszkiem z cukinii. Trudno znaleźć właściwe słowa, by opisać tę potrawę. Przenikające się mocne, a jednocześnie delikatne smaki, doskonale przyrządzone mięso i idealnie komponujące się z nim ciemne piwo BLACKCYL. Nic dodać, nic ująć, po prostu pyszne.

ed red

Fot. Materiały prasowe/CookMagazine

Dla wytrwałych był jeszcze deser czyli ciastko szpinakowe z konfiturą z gorzkich pomarańczy i lodami pistacjowymi, a proponowanym piwem mocno chmielona CALIFIA, nie tak oczywista do deseru, a jednak bardzo dobrze się z nim komponująca.

ed red

Fot. Materiały prasowe/CookMagazine

Podsumowując: „piwna” kolacja to z pewnością gratka zarówno dla smakoszy chmielowego napoju, jak i miłośników dobrego jedzenia. Ubolewać można tylko nad tym, że dania, których spróbowaliśmy podczas degustacyjnej kolacji, nie są obecne w stałym menu Ed Reda. Już na samo wspomnienie o nich chciałby się ponownie ich spróbować.

Agnieszka Kubajek

Agnieszka Kubajek