Niedawno Anthony Bourdain spotkał się na obiedzie z amerykańskim prezydentem Barackiem Obamą. Do spotkania na szczycie doszło nie w gwiazdkowej restauracji, ale w małej wietnamskiej knajpce z plastikowymi krzesłami. Czyżby Bourdain znalazł swój „posiłek doskonały”?
Szukał go w programach telewizyjnych, szukał i w książce. „Świat od kuchni. W poszukiwaniu posiłku doskonałego” napisał niejako na marginesie swoich kulinarnych podróży. Bourdain opisuje jak rozpoczął się jego, trwający przeszło 14 lat, romans z telewizją. Po wielu latach pracy w kuchni, czuł wypalenie zawodowe. Postanowił więc przyjąć propozycję i tropić lokalne smaki w programie telewizyjnym. Każdy rozdział to jedna podróż. Książkę można czytać na wyrywki, to zbiór tekstów, które mogą funkcjonować jako samodzielne całostki.
Na początku „Świata od kuchni…” zamieszczono mapę. Dzięki temu łatwo możemy zlokalizować miejsce, o którym Bourdain pisze. Wybór nieco rozczarowuje – większość miejsc znajduje się w Azji. Zupełnie pominięto Amerykę Południową, z Afryki mamy tylko Maroko.







